aayly blog

Twój nowy blog

przerywnik

Brak komentarzy

 Wpisałam z ciekawości w operę adres mojego bloga – dosyć się zdziwiłam. Może kiedyś wykorzystam go w jakimś celu; żal mi go tak porzucać. 

Bo… podoba mi się jego wygląd (ok, mocny argument).

 

Przez ten czas porobiło się w moim życiu, i to nieźle. Z tego wynika, że nie jest tak nudno jak myślałam. 

No, kiedyś wrócę!

Już nawet nie jestem zdenerwowana. Może się wewnątrz gotuję, ale zwisa mnie to. Mogę wyrzucić kogoś z 5 piętra Akademii Tańca albo wybuchnąć śmiechem na wieść o ocenie z kartkówki z matmy. Jest baRZo nieprzeciętnie. Wyprowadzam się niewiadomogdzie. Cu.

?

Nie napiszę o obozie. Po co, skoro już powstały dwa świetne opisy? Wróciłam bezpodstawnie szczęśliwa, stan utrzymywał się przez parę dni, czyli jest cudownie. Zakochałam się w Grecji i wciąż kocham Kraków. A wakacje się nie kończą.

Teraz jestem sama w domu, siedzę przed komputerem, piję kawę, słucham staroci (Stranglersów i takich tam) oraz jem upieczone przeze mnie ciasto. Raczej czasownik nie powinien być w formie dokonanej, ale miałam dobry pomysł z pieczeniem w popsutym piekarniku. Ponieważ ciasto po 3 h ciągle było lepkie, podwyższyłam temperaturę na 260 stopni. Ja ZAWSZE mam dobre pomysły! A dzisiaj, w tajemnicy przed mamą, przemaluję ścianę w przedpokoju, o ile się nie pochoruję (pyszne, zwęglone słodkości).
Ok, dzisiaj wyjątkowo nie napiszę o ktorej wstałam i co zjem na obiad xD.

Fuksja umarła. No dobra, padła po tygodniu, nikt jej nie przesadził z doniczki wielkości kubka na kawę.

Zauważyłam, że jest świetnie. Zdaję sobie w pełni sprawę z tego, jak bardzo, bardzo mam przejebane, jeżdżę tramwajami, jestem wspaniała a w tv kobieta wyprowadza na smyczy wielbłądy. Przesiaduję w Fajnym Miejscu razem z Kathleen, uśmiechamy się do ee.. nvm xD i skręcamy kuleczki analne (znowu never mind). Takie krotochwile mamy, a co się dziwisz. We wtorek jedziemy z Kostką do Grecji – będziemy kręcić nowe Pulp Fiction (kto będzie chłopaczem?!) i płonąć w wodzie. Taa, może zajmiemy się czymś jeszcze xD.
Naprawdę jest świetnie, rzucam się w wir. Cu

I nawet doniczkę. Ta pierwsza jest prześliczna.

Pozdrawiam wszystkich moich gości (chodzi o miejsce z kolorową salą).

Teraz wam zdradzę, że zawsze zabieram się za notkę, gdy kompletnie nie mam weny i jestem totalnie wkurzona.

Następnie przedstawię w skrócie sytuację szkolną.
Po pierwsze trzecie klasy za tydzień zakończą naukę w Naszej Cudownej Szkolince. Oznacza to odejście Muffina i Skamandra itp. Czyli tragedię!
Do tego jakiś niezrównoważony osobnik umył mi ławkę. Pewnie był to prof. Young (ponieważ jest Niecką, a Niecki mają Niecne plany). W poniedziałek będę musiała znowu rysować Pirata, Twarz do Wewnątrz (+ 3kg marihuany), Coppę Millenium, Bazookę, Rozzedmę i już sama nie wiem co.
To miał być skrót? Świetnie, to może jeszcze dodam, że Ukleja ostatnio zachowuje się jak jakiś opętaniec. Bardzo zabawny btw xD.

Tę notkę zrozumieją wszyscy ludzie, nie mam wątpliwości. No ale jeśli macie jakieś ee problemy (w końcu nie każdy jest taki mądry bądź ma taki potencjał?), to radzę stanąć na środku pokoju, podskoczyć trzy razy na drugiej głowie (Nie chodzi mi tu o justynę. Ani mnie…) i krzyknąć ODWALCIE SIĘ OD UKLEI. To wam uklei. Tzn. tak, to pomagaaa!

Fiu bździu i peace. Awiam was wszystkich, szczególnie kretyna z music cornera, żyda, doppię – V i Czeremchę. Bazooooka.

Słuchając Jazz Radia, popijając lampkę wina (moje nowe nawyki), zapominając o stresie

Czas przejrzeć na oczy,
brzydal, taka nowa ksywa.
Na szczęście wiele zmienia, choć przejrzenie na oczy to złe określenie. One kłamią, oszukują, zwodzą, mamią.

Generalnie zmysły są złe, zły jest śmiech i dobra zabawa – Jezus się nie śmiał, Adso (z Melku xD) nie miał wizji.

Czas znaleźć swoje miejsce (lub chociaż je zrozumieć).

Można by też zaprzestać przekładania obowiązków, nie dość, że wykopałam sobie dół, to nie wiem jak z niego wyjść – został przysypany przeróżnymi śmieciami tygodni, miesięcy i lat.

A oto fragment mojego żałośnie beznadziejnego referatu.
„Za ucięcie drugiemu ręki albo nogi, albo nosa, albo wyłupienie oka: 100 solidów, ale tylko 63, jeżeli ręka zwisa, za ucięcie kciuka 50, ale tylko 30, jeśli zwisa, za ucięcie palca wskazującego (służącego do napinania łuku): 35 solidów; za inny palec: 30 solidów, za dwa palce razem 35 solidów, za trzy palce razem 50 solidów”.
Myślę, że zwisająca ręka po odpadnięciu może służyć jako pamiątka lat dawnych. Sentymentalne, prawda?

Wieczory też są sentymentalnie, bardzo, niczym różowy sweterek Ani.

Brzydki, wszystko na to wskazuje, strugi deszczu i tym podobne!

1. Nie należy przeglądać zawartości starych szuflad (tudzież pamiętników). Żeby uniknąć szoku, ewentualnie zażenowania. Wiosenne porządki nie zmuszają do wyciągania brudów przeszłości.

2. Należy cieszyć się ze szczęścia innych. Cieszę się, naprawdę! Czy to moja wina, że po chwili uświadamiam sobie jak wiele mnie omija w życiu? W tym moim Ponurym zakątku kłapouchego nie mam do nikogo żalu. Choć, niestety, na to może wyglądać.

3. Czasem trzeba zrobić coś zupełnie nie dla siebie. (uwaga: nie wolno tego wypominać).

4. Nie można wprowadzić do Nowodworka mundurków:)

5. Nikt nietzchego nie zo.ba.czy. tylko dlatego, że jest wiosna;) Muahaha.

6. Po prostu nie należy mieć Twarzy Do Środka (wewnątrz).

7. Lepiej nie chorować przez 100 lat, bo świat ma to do siebie, że w takich momentach lubi stawać na głowie.

8. Od czasu do czasu można odkurzyć biurko.

9. Nie wiadomo co oznacza słowo „przyjaciel”, ale wiadomo, że trzeba doceniać ludzi, którzy Cię otaczają. :*
Poza tym 9 to numer tramwaju, który zawsze mi ucieka.

10. Aaaa nie wiem co to ma być. Jakieś bzdury. Norwid mnie zniszczył, wypalił, zdeptał, grr. Teraz muszę słuchać wiosennej, optymistycznej muzyki i udawać, że jestem chodzącym szczęściem. Że świat zazielenił się na śmierć i praktycznie jest już maj, czerwiec, wakacje. Może mam rację, nie potrafię odróżnić wtorku od czwartku.

P.S. Kostka, bierzemy Cię do kina w weekend, wybierz sobie film. A potem mini czarna msza, trzeba się pozbyć B1*.

P.S.2. Stara klaso, spotkamy się kiedyś? Wiem, że będzie to niewypał jak zawsze, no ale trudno…

(Oasis, The Beatles:D, Arctic Monkeys, lalla)
Koniec logorei. Chyba to jednak usunę:D

I na tym mogłabym skończyć.
W cholernie cholerne (dokładnie…) dni nie powstanie nic ciekawego.

Nawet fajna cecha. Jako wada – przewrażliwienie. A jednak cenię ludzi wrażliwych. W naszym ślicznym nowodworku dopadła mnie znieczulica. Zrobiłam się nieżyczliwa, nawet wredna. Empatię również zdążyłam zgubić po drodze. Bójcie się mnie. Mam wrażenie, jakbym założyła maskę. I już jej nie potrafiła ściągnąć.

Poza tym, szukam recepty na szczęście. Wstałam dziś o siódmej rano (w sobotę!), pojechałam na łyżwy – sądziłam, że półtorej godziny jazdy rozwiąże moje problemy. Miałam chyba prawo tak myśleć. Czasem warto rozładować emocje uprawiając sport, tylko trudno uczynić to na pełnej irytujących ludzi, niezbyt gładkiej tafli. Szczególnie, gdy człowiek po trzech latach jazdy na łyżwach nie potrafi manewrować, jechać prosto i zajeżdża koleżance drogę. I po przeszło 15 latach chodzenia przewraca się w tramwaju na ludzi.

Czyli prawdopodobnie mam coś z błędnikiem^^

Po ciężkim tygodniu w szkole mam ochotę wziąć zeszyt i cisnąć nim w kogokolwiek (dobra, w pewne stworzenia szczególnie).
I,
Niczego nie będzie żal

Katharsis?

Po oglądnięciu filmu na kółku filmowm w szkole wróciłam do domu, rzuciłam się na paczkę wafelków czekoladowych, całą miskę pierogów z barszczem, pokłóciłam się z mamą, zwyzywałam sześciolatka od kretynów i (zjebów do kwadrtu, ale nie bezpośrednio), miałam ochotę słuchać piosenki z Beauty and the beast (mój ulubiony film^^ ANIMOWANY). I uciekłam z Kasią do Siesty, by podpalać łyżeczki i prowadzić bitwę pieniążków. I wracać wieczorem tramwajem z grupą około dwudziestu dresów, dość głośnych.

Mgła. Światła o zmierzchu. Droga, tory, okropne tramwaje. A w domu bajki dla dzieci idą bardzo głośno…
Czyli to, co zawsze. I na tej podstawie sądzę, że
ŚWIAT OSZALAŁ trochę. (jakoś)

Moja sąsiadka, nieźle po siedemdziesiątce, codziennie wtacza na drugie piętro wózek z zakupami, którego nawet ja nie potrafię zawlec na górę. Jej dwumetrowy wnuk niezbyt się tym przejmuje.
—-
I potem w domu umieram po wnoszeniu tych xxx kg jedzenia.
—-
Mam mały problem. Związany jest z tym, że w chwili obecnej nawet nie wiem, co takiego POWINNAM docenić.
—-
Antykatharsis ma raczej zły wpływ na człowieka i jego jak zwykle długo wyczekiwany weekend.
—-
Przez niego więc siebie zabiła
Ta, co z miłości tańczyła…
Bóg jej wybaczył czyny sercowe
I lody podał jej
malinowe.
—-

Znowu napisałam kompletnie co innego, niż chciałam.
Jakieś pozytywne myśli na mój ukochany listopad?


  • RSS